Blog Andrzeja Szczęśniaka

O paliwach - na chłodno

Archiwum: kwiecień 2008

2008-04-07 6:54

Niemcy przyhamowują z biopaliwami

Rząd niemiecki zdecydował, że w obowiązkowych mieszankach dopuszczalny udział biopaliw nie wzrośnie w 2009 r. do 10%, jak wcześniej planowano. W niemieckich benzynach planowano już na ten rok możliwość dodawania 10% komponentów. Jednak ponad 3 mln samochodów nie jest przystosowanych do takiej mieszanki.

Dzisiaj obowiązuje wymóg 4% dodatków w oleju napędowym i 2% w benzynach. Jednak tych komponentów nie może być więcej niż 5% z powodów technicznych (możliwości silników), zawartych także w normach technicznych.

Do roku 2015 obowiązkowo ma być dodawane 4,4% w dieslu i 3,6% w benzynie, gdy całkowite zużycie ma wzrosnąć do 8% konsumpcji paliw. Aby to osiągnąć w grudniu rząd przedstawił propozycję, by na stacjach można było sprzedawać mieszanki do 10% bioetanolu. Unia Europejska taką możliwość przewiduje dopiero w 2012 roku.

Jednak sprzeciwiła się temu branża samochodowa. Niemiecki ADAC przedstawił dane, że 3 miliony samochodów nie będzie mogło tankować tej mieszanki, gdyż może ona uszkodzić silnik. Kierowcy ci zmuszeni byliby do tankowania benzyny 98-oktanowej, zwykle droższej o 15 centów.

Jednym z powodów jest także protest organizacji ochrony środowiska. Niemiecki Greepeace przedstawił raport, w którym stwierdza: “Biosprit beigemischt in Diesel ist eine immense Umweltgefahr, ist überhaupt kein Klimaschutz” (domieszka biopaliw do diesla to zagrożenie dla środowiska i żadna ochrona klimatu) - poinformował ekspert rolny Greenpeace Alexander Hissting. Z raportu wynika, że głównym źródłem niemieckich biokomponentów jest Ameryka Południowa, gdzie masowo wycina się lasy pod upray roślin energetycznych.

Zasoby roślin oleistych w Niemczech są już wyczerpane. Żeby więc osiągnąć zakładany przez rząd niemiecku udział 17% biopaliw, trzeba importować 4,9 miliarda litrów diesla sojowego, co odpowiada 9,8 milionów hektarów.

Komentując tę sprawę w polskim kontekście - warto zwrócić uwagę, że trwają prace nad znacznie radykalniejszymi przepisami (projekt rozporządzenia Ministerstwa Gospodarki). Warto może zastanowić się, przeanalizować decyzje niemieckie.

W ostatnich latach, opierając się na narzuconych prawnie przez niemiecki rząd wskaźnikach udziału biokomponentów - przedsiębiorstwa poczyniły wiele inwestycji, które dzisiaj są zagrożone. Podobnie jest z polskimi inwestycjami. Prawo niemieckie jest znacznie stabilniejsze od polskiego. Dla przykładu ulgi akcyzowe są tam wpisywane do ustawy z datami obowiązywania, co traktuje się jako zobowiązanie, że będą przez ten czas obowiązywały. W Polsce los przepisów podatkowych, dotyczących biopaliw, jest powszechnie znany. Warto się może zastanowić i nie pędzić tak do przodu, nie planować bycia w czołówce użycia biopaliw w Unii Europejskiej. Z tego będą tylko kłopoty.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl
 


2008-04-03 9:28

PGNiG - nowa strategia nowego zarządu

W czwartek 3 kwietnia pojawiły się w trzech gazetach wywiady z nowym prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa - Michałem Szubskim.

Wypowiedzi nowego prezesa spółki wnoszą poważne zmiany do strategii rozwoju firmy. Oto najważniejsze tezy.

# Dywersyfikacja nie jest bezwzględnym priorytetem, bezpieczeństwo zależałoby od “kilku czynników. Pierwszym jest stworzenie sprawnej sieci gazociągów do transportu surowca w kraju. Drugim - rozbudowa podziemnych magazynów gazu, trzecim - krajowe złoża, a czwartym zróżnicowanie kierunków importu gazu”

# projekty “Baltic Pipe” oraz “gazoport” - prezes Szubski ocenia, że “mają podstawy ekonomiczne”, chce jednak powtórzyć analizy, jednak angażować się w projekt tylko na tyle. “byśmy byli w przyszłości zobligowani do pełnej realizacji tych projektów”. Nagłe wycofanie nie może być “porażką naszej dyplomacji energetycznej”.

# Projekt “gazoport” może być wybudowany samodzielnie przez PGNiG jedynie jako element “bezpieczeństwa energetycznego”. Aby zrealizować projekt na zasadach biznesowych, “należałoby poszukać partnerów, z którymi dzieli się ryzykiem inwestycji”. Jednak PGNiG nie określiło dotąd kryteriów takiej współpracy. W opinii prezesa Szubskiego “skoro PGNiG jest firmą komercyjną, to taka inwestycja jak terminal powinna też być przedsięwzięciem biznesowym”.

# Gazoport może być uruchomiony w 2012 r. jednak negocjacje w sprawie kontraktu średnio- lub długoterminowego “nie były odpowiednio zaawansowane”.

# Decyzję nt. wyboru wariantu budowy gazoportu prezes Szubski pozostawia “zespołowi ds. bezpieczeństwa energetycznego”.

# Rurociąg Baltic-Pipe “może być gotowy w 2012 roku”, jednak PGNiG “nie stać na pokrycie wszystkich wydatków”, planowane są więc “dodatkowe rozmowy z duńskim partnerem o współfinansowaniu”, a “jeśli partnerzy duńscy nie będą partycypować w finansowaniu, nie wykluczam, że zrezygnujemy z budowy”.

# Wydobycie gazu na Szelfie Norweskim jest “bardzo interesujące, więc z niego nie zrezygnujemy”, jednak “nie ma szczegółowych analiz dotyczących opłacalności i kosztów projektów pozaeuropejskich”.

# PGNiG zamierza rozszerzać zakres działalności Grupy Kapitałowej PGNiG “w kierunku koncernu multienergetycznego, który skupiałby wokół siebie firmy energetyczne i być może z sektora chemicznego” na wzór E.ON czy RWE.

# Drogą do tego byłoby “szukanie aliansów strategicznych i dokonywanie akwizycji”, obiektem zainteresowania jest szczególnie “część zakładów wielkiej syntezy chemicznej i firm elektroenergetycznych, ciepłowniczych i produkujących energię skojarzoną, które mają być sprywatyzowane w najbliższych latach”.

# PGNiG planuje odnosić korzyści z wprowadzenia limitów CO2, co pozwoliłoby “na budowę energetyki na gazie ziemnym”. Nie podano możliwych nakładów inwestycyjnych.

# Prezes Szubski ocenił zapis w statucie spółki o “realizacji nierentownych inwestycji służących bezpieczeństwu państwa” jako “kuriozalne i sprzeczne z elementarnymi zasadami prawodawstwa europejskiego”. Jednak decyzję o jego usunięciu pozostaje w gestii właściciela.

# Zarząd przygotuje do końca roku nową strategię rozwoju firmy.

Kilka słów oceny nowego podejścia zarządu PGNiG do strategii firmy. Najważniejszą zmianą jest bardziej biznesowe, oparte na rachunku kosztów, podejście do projektów, które spółka podjęła za rządów poprzedniej kadencji. Prezes Szubski nie wypowiada żadnych ostatecznych stwierdzeń, wręcz zapowiada możliwość kontynuacji tych projektów. Jednak widać jednoznaczną negatywną ocenę poprzednich pomysłów.

Znaczącą zmianą jest obniżenie rangi dywersyfikacji jako najważniejszego elementu “bezpieczeństwa energetycznego”. Ten element był uważany za najważniejszy wyznacznik polityki energetycznej (innych trudno było dostrzec), dzisiaj nowy prezes PGNiG stawia go w szeregu (nawet na ostatnim miejscu) z równie znaczącymi wyznacznikami bezpieczeństwa.

Daje to większe szanse bardziej realistyczne podejście polityków i korektę polityki energetycznej. Jednak, jak podkreśla nowy prezes - wszystko w rękach polityków. A na tym poziomie nie tylko racjonalność ekonomiczna się liczy. Gdyby tak było, z pewnością zajęliby znacznie twardsze stanowisko wobec ukraińskich decyzji, które mogą zdestabilizować dostawy gazu z Azji Centralnej.

Charakterystyczne, że dziennikarze nie zapytali nowego prezesa ani razu o najważniejsze źródło gazu dla Polski i największego partnera biznesowego PGNiG, czyli Gazprom. Widocznie mało interesujący temat. A warto by przecież zapytać, jak ocenia zmiany w kontraktach dostaw gazu z 2006 roku, jakie są ich koszty i jakie możliwości polepszenia pozycji polskiej strony. Przecież corocznie tracimy kilkaset milionów dolarów. Jeśli udałoby się naprawić stosunki z dostawcą - może nie byłyby konieczne tak wysokie podwyżki.
Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl
- - -
Wywiady:
- Gazeta Prawna
- Rzeczpospolita
- Gazeta Wyborcza