Blog Andrzeja Szczęśniaka

O paliwach - na chłodno

Archiwum: listopad 2007

2007-11-23 11:33

Uparte wpychanie nowego rządu w stare koleiny

Nacisk na nową ekipę, by kontynuował politykę (nie)bezpieczeństwa energetycznego, prowadzoną przez PiS, jest wciąż duży. Jak przyznał premier Tusk, naciskano na niego także w rozmowach w Pałacu Prezydenckim, wiceministrowie, odpowiedzialni w M. Gospodarki i Skarbu za paliwa (Piotr Naimski i Paweł Szałamacha) bardzo mocno zachwalali swoje posunięcia i zalecali nowemu rządowi kontynuację.

Głos zabrał także Ludwik Dorn, który - przypomnijmy - stał na czele powołanego przez premiera Kaczyńskiego Zespołu ds. Polityki Bezpieczeństwa Energetycznego. Najważniejszym tematem, nad którym pracował Zespół był właśnie gazociąg Nord Stream.

Ludwik Dorn tak oto przedstawia stanowisko PiS:

Poseł Ludwik Dorn uważa, że w expose premiera Donalda Tuska powinno się koniecznie znaleźć zapewnienie, iż Polska nadal opowiada się przeciwko Gazociągowi Północnemu.

Zdaniem Dorna, premier nowego rządu powinien również zadeklarować, że nasz kraj nie wycofa się z kontraktu gazowego z Norwegami oraz opowiada się za gazociągiem Amber – czytamy w serwisie.

Według posła PIS, jeśli premier Tusk nie określi jasno stanowiska Polski w sprawie bezpieczeństwa energetycznego, nasz kraj mogą czekać poważne kłopoty, bo Rosja oraz Niemcy wykorzystają nasze niezdecydowanie. Partnerzy w projektach dywersyfikacji dostaw gazu mogą się z nich natomiast wycofać pamiętając doświadczenia ze współpracy z Polakami w okresie rządu Leszka Millera.

cytuję: CIRE za PAP i Puls Biznesu

Kilka uwag:

1. Walka z “Nord Stream” to walka z wiatrakami, jeśli wziąć pod uwagę potrzeby rynku europejskiego na gaz i siłę interesów firm i państw stojących za tym projektem. To wydawanie wojny Rosji i naszym sąsiadom (Niemcy, Dania) oraz innym krajom Unii (Francja, W. Brytania). Walka, w której możemy ponieść jedynie straty. Czy ciągle polskie stanowisko ma przypominać realizm Don Kichota?

2. O jakim kontrakcie gazowym z Norwegami mówi poseł Dorn? O zakupie udziałów w polach podmorskich przez PGNiG? Jest to kontrakt firmy, której zarząd odpowiada za to, że działania podejmowane przezeń służą rozwojowi przedsiębiorstwa, karnie nawet odpowiadają, gdy szkodzą interesom spółki. I to trzeba sprawdzić, bo przy tym poziomie ręcznego sterowania mogło się i tak zdarzyć. Natomiast uwaga do posła Dorna - to nie rok 2001. Nie ma żadnego kontraktu z Norwegami.A próba jego powtórzenia na koniec kadencji się nie udała (Baltic Pipe, czyli nieudana powtórka z 2001 roku).

3. Teraz kolejna fikcja - nowy rząd ma zadeklarować, że: opowiada się za gazociągiem Amber. Widać, że poseł Dorn nie bardzo się przysłuchuje, co mówi jego szef:

jak na przykład „Amber”, który mógłby być czymś w zamian rurociągu północnego, tego idącego przez Bałtyk, i który jest rzeczywiście tylko ideą. Chociaż trzy z czterech państw, przez których terytorium miałyby przebiegać te właśnie rury, na to się zgodziły.

cytuję: Ustępujący premier o bezpieczeństwie energetycznym

To nawet ustępujący premier przyznał, więc już nie będę się pastwił.

4. Poseł Ludwik Dorn zapowiada poważne kłopoty, jeśli Polska zmieni politykę bezpieczeństwa energetycznego. Ja bym powiedział, że kłopoty to my już mamy. O pewnych wiemy: gaz ze wschodu droższy o 2 - 2,5 miliarda dolarów w ciągu najbliższych 15 lat oraz PKN Orlen, który zamiast dokonywać efektywnych inwestycji, wykorzystując koniunkturę dla wzmocnienia się - zainwestował w Możejki, z całym bagażem tego politycznej inwestycji. Te kłopoty należy wyjaśnić - kto za nie odpowiada. I przygotować się na ujawnienie nowych.

5. Ludwik Dorn mówi o partnerach w polskich projektach. Pytanie, kogo ma na myśli, ponieważ polityka polska miała taką cechę, że poważnych partnerów w niej nie było. Polityczne przedstawienia w rodzaju zjazdów w Krakowie czy Wilnie - trudno brać poważnie. Ich realne skutki dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego - są dla Polski żadne.

Na koniec Ludwik Dorn postraszył casusem Leszka Millera, który uchodził za “czarnego luda”, którego straszyło się (minister Naimski) nawet Trybunałem Konstytucyjnym. Nie jest jednak jasne do tej pory, za co.

Podsumowując: politycy swoim zwyczajem szerzą mity, brak im wiedzy i traktują wszystko politycznie. Jednak jeśli ktoś zajmował tak wysokie stanowiska w państwie, ponoć zajmował się problemami bezpieczeństwa energetycznego, powinien przejawiać więcej wiedzy o ty, o czym mówi, i więcej realizmu politycznego.

Ciekaw jestem, na ile rząd Donalda Tuska się ugnie pod tym naciskiem.

Andrzej Szczęśniak


2007-11-07 8:51

Ustępujący premier o bezpieczeństwie energetycznym

5 października 2007 zakończył swoją misją premier Jarosław Kaczyński. Warto przytoczyć część jego przemówienia sejmowego, poświęcona sprawom bezpieczeństwa energetycznego.

Będzie to kilka uwag odnoszących się do spraw, które, jak sądzę, mają charakter ponadpartyjny i powinny być brane pod uwagę przez każdy rząd, każdy rząd, który chce realizować polski interes narodowy, a chciałbym wierzyć, że ten interes narodowy będzie w dalszym ciągu realizowany.
[...]
Ktoś może powiedzieć: nic nam w tej chwili nie grozi. Czytamy od czasu do czasu tego rodzaju stwierdzenia w różnych publikacjach, bywa, że słyszymy je także w wypowiedziach polityków. Otóż chciałbym przypomnieć prawdę elementarną: polityka bezpieczeństwa z natury rzeczy jest nastawiona na czarne scenariusze.
[...]
Oczywiście Polska bezpośrednio nie jest zagrożona, nic w tej chwili nie wskazuje na to, abyśmy np. mogli być zaatakowani. Ale mimo wszystko polityka ta musi być prowadzona w sposób konsekwentny.
[...]
Kwestia druga to kwestia odnosząca się do wymiaru bezpieczeństwa, który jest dzisiaj traktowany jako bardziej aktualny, można powiedzieć, łatwiejszy do aktualizacji w negatywnym tego słowa znaczeniu, tzn. w sensie powstania jakichś realnych zagrożeń.

Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. W tej sprawie mieliśmy do czynienia – mówię o punkcie wyjścia, o sytuacji sprzed dwóch lat – z wieloma zaniechaniami; zaniechaniami w sprawach elementarnych, w jednym wypadku nawet z porzuceniem pewnego niezmiernie istotnego przedsięwzięcia podjętego przez rząd Jerzego Buzka – chodzi o połączenie nas rurociągiem gazowym z Norwegią. Sprawy te zostały wznowione, na poziomie rozmów z Norwegią zakończone, w tej chwili trwają rozmowy z Danią. Jest rzeczą niezmiernie istotną, by jeszcze raz tego przedsięwzięcia nie zaniechano. Tym razem byłoby to zaniechanie ostateczne, bo już to pierwsze stworzyło ogromne kłopoty, trudności przy wznawianiu tej sprawy. Ale powtarzam: te kłopoty, trudności zostały przełamane. To kwestia bardzo istotna.

Ale równie istotna jest sprawa gazoportu. Podjęto tutaj decyzję. Jest także decyzja odnosząca się do miejsca jego budowy, co jest związane z rozbudową portu w Świnoujściu. Została także podjęta inna niezmiernie istotna decyzja, mianowicie decyzja co do tego, że robimy to z własnych środków, a nie ze środków Unii Europejskiej. Dlaczego to jest ważne? To jest ważne dlatego, że wtedy przebieg inwestycji znajduje się całkowicie w naszych rękach, a mieliśmy już sygnały, i to bardzo poważne, że jeśli znajdowałby się on w rękach innych, to taka sytuacja mogłaby doprowadzić do różnego rodzaju sprzeczności interesów. A interesy państw bałtyckich – tym bardziej, że tutaj dochodzi jeszcze jakby związana z tym przedsięwzięciem kwestia portów – są rozbieżne, co odbija się także na decyzjach Unii Europejskiej.

Podtrzymanie tej decyzji jest, jak sądzę, kwestią w najwyższym stopniu istotną dla naszego bezpieczeństwa energetycznego.

Wreszcie sprawa trzecia, czyli kierunek południowo-wschodni, rurociąg „Sarmacja”. Nie jest on ideą, jak na przykład „Amber”, który mógłby być czymś w zamian rurociągu północnego, tego idącego przez Bałtyk, i który jest rzeczywiście tylko ideą. Chociaż trzy z czterech państw, przez których terytorium miałyby przebiegać te właśnie rury, na to się zgodziły. Natomiast jeżeli chodzi o „Sarmację”, jest to coś nieporównanie bardziej konkretnego, a po konferencji w Wilnie owa konkretność, można powiedzieć, została jeszcze bardzo wzmocniona.

Pamiętajcie państwo, że rurociąg „Przyjaźń” w niedługim czasie zakończy swoje działanie i inne dostawy są nam bezwzględnie potrzebne. Realizacja tego niełatwego przedsięwzięcia – są tam duże siły, które mu się przeciwstawiają – jest z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski w najwyższym stopniu istotna. Krótko mówiąc, warto – warto, ale nie w imię interesów jakiejś grupy, jakiejś partii – kontynuować działania w tej dziedzinie.

Ta wypowiedź świadczy z pewnością o jednym: polityka energetyczna nowego rządu będzie uważnie obserwowana i twardo krytykowana przez oddający władzę PiS, będzie ważnym punktem w opozycyjnej działalności Prawa i Sprawiedliwości. Mówienie, że jest to “interes narodowy”, postawienie tematu energetycznego na drugim miejscu po sprawach obronnych w pożegnalnym expose, dowodzi wagi, jaką przykłada odchodzący premier, już niedługo lider opozycji, do spraw nafty i gazu.

Warto przyjrzeć się i omówić kilka istotnych fragmentów tego wystąpienia.

cytuję: Premier Jarosław Kaczyński
chciałbym przypomnieć prawdę elementarną: polityka bezpieczeństwa z natury rzeczy jest nastawiona na czarne scenariusze.

Tutaj rzeczywiście leżą fundamenty polityki ostatnich dwóch lat. Nastawienie na “czarne scenariusze”, czyli przysłowiowe “zakręcenie kurka” - temu podporządkowane były działania ustępującego rządu. W tej logice - logice politycznej, wręcz wojennej - były traktowane problemy branży nafty i gazu. Kiedyś zadawałem sobie pytanie: Nafta i gaz – upolitycznione i zmilitaryzowane? Po tym expose można dać odpowiedź twierdzącą. Tak, rząd działał w logice wojennej, rozpoczynając już od “energetycznego NATO”. Nie było tam miejsca na logikę gospodarczą, na współpracę z Rosją jako dostawcą surowców, na wspólne przedsięwzięcia gospodarcze, a nie polityczne.

Ktoś może powiedzieć: nic nam w tej chwili nie grozi.

Takich tez poprzedni rząd nie przyjmował do wiadomości. Dominowało poczucie zagrożenia - niejasne, słabo uzasadnione, w ogóle nie podparte faktami, ale rozgrywane w mass mediach poprzez emocje, poprzez niechęć do Rosji, poprzez budowanie poczucia zagrożenia z jej strony. Dyskusja na takim poziomie rozedrganych emocji była niemożliwa. Albo z nami, albo zdrajca.

O ile bowiem zagrożenie militarne trudno brać dzisiaj poważnie, to występujące w hierarchii zaraz po nim zagrożenie energetyczne - jest wg Premiera znacznie bardziej realne:

wymiaru bezpieczeństwa, który jest dzisiaj traktowany jako bardziej aktualny, można powiedzieć, łatwiejszy do aktualizacji w negatywnym tego słowa znaczeniu, tzn. w sensie powstania jakichś realnych zagrożeń.

Trudno mi zrozumieć, co na to wskazuje, gdzie są dowody na tę tezę? Nie przytacza się żadnych faktów, które mogą uzasadnić poczucie aż takiego zagrożenia. Rozdmuchiwanie konfliktów Rosji, spowodowanych niskimi cenami dostaw na Ukrainę czy Białoruś - nie jest argumentem dla osób myślących kategoriami gospodarczymi.

Jedną sprawę za to postawiono na pierwszym miejscu: brak dywersyfikacji. Więc gdyby co… Ale co takiego miałoby się stać? Wiele innych krajów importuje gaz i ropę tylko z Rosji, a my w statystykach unijnych uznawani jesteśmy za jeden z najbardziej bezpiecznych krajów Unii. Te kraje nie żyją w ciągłym strachu, blokującym realistyczne myślenie, czerpiąc korzyści z tej sytuacji, a nie ostentacyjnie konfliktując się z Rosją.

mieliśmy do czynienia – mówię o punkcie wyjścia, o sytuacji sprzed dwóch lat – z wieloma zaniechaniami; zaniechaniami w sprawach elementarnych

Polska polityka energetyczna przez 18 lat to bardzo długa lista nie zrealizowanych pomysłów, projektów, decyzji Sejmu czy rządu. Brak bowiem w polityce polskiej konsekwencji i ciągłości. Ostatni program rządy w sprawach naftowych wymieniał zadania, postawione w programach poprzednich (wymóg unijny). I co charakterystyczne: w tekście programu stwierdzano, że zadania te zostały wykonane, podczas gdy w załączonym aneksie można było się przekonać, że praktycznie żadnych wyznaczonych celów nie zrealizowano.

Cóż jednak rządy Prawa i Sprawiedliwości pozostawiają po sobie? Ograniczając się jedynie do spraw przytoczonych przez ustępującego premiera:

chodzi o połączenie nas rurociągiem gazowym z Norwegią. Sprawy te zostały wznowione, na poziomie rozmów z Norwegią zakończone, w tej chwili trwają rozmowy z Danią.

Nie wiem, co Premier rozumie przez “zakończone sprawy z Norwegią”? O ile wiem, nie ma żadnych ustaleń z Królestwem Norwegii. Być może chodzi o zakup przez PGNiG udziałów w polach wydobywczych. Ale co to z kolei ma wspólnego z bezpieczeństwem energetycznym? Cóż nam pomogą te udziały w sytuacji spodziewanego przez rząd, wręcz “bardzo realnego” - zagrożenia?

I rozmowy z Danią… Mhm, ustępujący rząd miał to do siebie, że uważał, że samo rozmawianie jest już sukcesem. Być może tak, ale jedynie towarzyskim, bowiem rezultatów tak wielu rozmów na tak wysokim szczeblu - trudno się doszukać.

sprawa gazoportu. Podjęto tutaj decyzję. Jest także decyzja odnosząca się do miejsca jego budowy, co jest związane z rozbudową portu w Świnoujściu.

Uznanie decyzji o lokalizacji za sukces - budzi protest. Sama bowiem decyzja to bardzo niewiele. Nie została po pierwsze przyjęta w sposób przejrzysty. I nie przytoczono za nią przekonujących argumentów gospodarczych. Wciąż podnoszone są wątpliwości i pytania, na które nie ma odpowiedzi. A powinna być uzasadniona w sposób publiczny i nie pozostawiający wątpliwości - to są publiczne pieniądze. I podejmowane w czasie kampanii wyborczej zobowiązania o wybudowaniu falochronu, kosztującego ponad miliard złotych - tym bardziej każą być sceptycznym wobec tej “decyzji”, uznawanej przez ustępujący rząd za sukces.

Czymś nowym jest…

decyzja co do tego, że robimy to z własnych środków, a nie ze środków Unii Europejskiej.

Jak pamiętam - wiele było zapewnień, że inwestycja zostanie sfinansowana przez Unię Europejską. Jednak ciekawe jest uzasadnienie:

Dlaczego to jest ważne? To jest ważne dlatego, że wtedy przebieg inwestycji znajduje się całkowicie w naszych rękach, a mieliśmy już sygnały, i to bardzo poważne, że jeśli znajdowałby się on w rękach innych, to taka sytuacja mogłaby doprowadzić do różnego rodzaju sprzeczności interesów.

Brak umiejętności współpracy z “innymi”, z partnerami w interesach - jest cechą, która dominowała przez ostatnią kadencję. Wielokrotnie zadawałem sobie (i czytelnikom tego bloga) pytanie: “dlaczego Polska nie współpracuje z tymi, którzy są zainteresowani tymi samymi celami?”

Mamy odpowiedź: jeśli nie potrafi się pogodzić interesów (czasami sprzecznych, ale w części zwykle wspólnych), to trudno w dzisiejszym świecie energetycznym cokolwiek zrobić. Samodzielność w stylu Zosi - Samosi w dzisiejszym zglobalizowanym świecie energii to autarkia gospodarcza. To brak korzyści, jakie niesie globalna gospodarka.

jeżeli chodzi o „Sarmację”, jest to coś nieporównanie bardziej konkretnego, a po konferencji w Wilnie owa konkretność, można powiedzieć, została jeszcze bardzo wzmocniona.

Zadziwiające, że ustępujący Premier używa określenia “Sarmacja” do (jak domniemywam) rurociągu Odessa Brody, czy projektu Odessa - Gdańsk. Sam bowiem projekt rurociągu sarmackiego należy do projektów bardzo wirtualnych, istniejących zaledwie w głowach jego twórców. Natomiast jeśli by mówić o projekcie Odessa - Brody, to ta “konkretność” wygląda bardzo mizernie: od dwóch lat nie posunął się on ani o krok do przodu.

Ogromna ilość spotkań, narad, konferencji na na szczycie (nawet sami prezydenci dwa razy się zjechali) - nie stanowi o “konkretności”. W Wilnie zainscenizowano nawet uroczyste, w obecności prezydentów, podpisywanie “porozumienia” między państwami i firmami… Problem polega na tym, że do tej pory nie wiadomo, co podpisano. Z pewnością kolejną deklarację “intencji”. A z konkretów - przez te 2 lat nie udało się nawet założyć spółki, która ten projekt miałaby choćby… zbadać. Bowiem pomimo licznych zapowiedzi, istniejącej (bez sukcesów) spółki “Sarmatia” nie udało się rozszerzyć o firmy z innych państw.

Być może “owa konkretność została jeszcze bardzo wzmocniona”, jak mówi premier Kaczyński, ale ta konkretność jest baaaardzo wirtualna, w świecie gospodarki raczej nie uważana za konkret.

Rurociąg „Przyjaźń” w niedługim czasie zakończy swoje działanie i inne dostawy są nam bezwzględnie potrzebne. Realizacja tego niełatwego przedsięwzięcia – są tam duże siły, które mu się przeciwstawiają – jest z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski w najwyższym stopniu istotna.

Rurociąg “Przyjaźń” skończy działać, jeśli Polska nie zmieni swojej polityki wobec Rosji. Będzie to ogromna strata i podkopanie ekonomii naszych rafinerii. Bardzo charakterystyczne jest, że Premier nie mówi, że trzeba temu scenariuszowi zapobiec, że trzeba utrzymywać dobre kontakty z dostawcą surowców. A to przecież jest ABC, podstawa wszelkiego bezpieczeństwa energetycznego.

Według moich obserwacji polityki bezpieczeństwa energetycznego - polska polityka ma na celu odcięcie się od Rosji, a nie współpracę. Liczne inicjatywy europejskie dowodzą, że chodzi o utrudnienie rosyjskich inicjatyw, a nie osiągnięcie korzyści z naszego położenia geograficznego połączonego z bezpieczną jak nigdy sytuacją polityczną. Przecież nikt nie zabroni nam dywersyfikacji w czasie, gdy mamy dobre kontakty Rosją. I korzyści z tych kontaktów. Do dywersyfikacji nie trzeba wywoływać energetycznej wojny z Rosją. Chciałoby się przypomnieć stare przysłowie: “zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.

Przemówienie kończy się naciskiem na tych, którzy będą rządzić:

Podtrzymanie tej decyzji jest, jak sądzę, kwestią w najwyższym stopniu istotną dla naszego bezpieczeństwa energetycznego.
[...]
warto – warto, ale nie w imię interesów jakiejś grupy, jakiejś partii – kontynuować działania w tej dziedzinie.

Mam nadzieję, że nowy rząd nie ulegnie tej presji, że zrezygnuje z myślenia w kategoriach militarnych, że odpolityczni tak ważną sferę działalności gospodarczej, że uruchomi konkurencję rynkową, sprywatyzuje, ile się da, że poprawi nasze stosunki z sąsiadami.

Że podejmie mądre decyzje, które pozwolą polskim firmom poradzić sobie z problemami, jakie powstały w czasie tych dwóch lat rządów. Jeśli tego nie zrobi, problemy, które wyrosły nam przez ostatnie 2 lata mogą być gwoździem… Nooo… wiedzą Państwo do czego?
Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl