Blog Andrzeja Szczęśniaka

O paliwach - na chłodno

Archiwum: wrzesień 2007

2007-09-13 10:14

Ropa blisko 80$

12 września ropa naftowa otarła się o 80 $ /baryłkę. Te szczytowe notowania ostatnich lat, choć historycznie ustępują notowaniom z okresu wojny iracko-irańskiej z 1980 roku (oczywiście w cenach realnych). 

Co najdziwniejsze, ten wzrost ma miejsce w momencie, gdy OPEC - wbrew oczekiwaniom, że nie zmieni wysokości kwot wydobycia - podwyższył wydobycie o 500 tys. baryłek. Rynki powinny być więc uspokojone. Co więc ciągnie ceny w górę?

Popyt - to jest słowo klucz do tego napięcia na rynku - gorączki, która ciągnie ceny w górę. Czy może raczej prognoza popytu. Mamy bowiem w tej sprawie bardzo znaczącą rozbieżność zdań.

Z jednej strony ocena reprezentującej świat zachodnich konsumentów Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). Przewidywała ona duży wzrost popytu w IY kwartale - oceniała go na 88 mln baryłek, czyli 2,5 mln więcej niż przed rokiem i 84,4 mln w kwartale drugim. To naprawdę wzrost potężny. Nawet korekta - dokonana tuż po podwyżce kwot przez OPEC - do 87,8 nie obniża tego napięcia.

Z drugiej OPEC - reprezentujący interesy państw producentów, powtarzający, że “rynek jest dobrze zaopatrzony”. I ich konserwatywne podejście do przewidywanego popytu znajduje potwierdzenie w tym, że EIA już dwukrotnie myliła się w ocenie popytu II półrocza. W podobnym okresie 2005 roku IEA oceniała popyt na III kwartał na 86,1 mln bbl, gdy rzeczywiście wynosił on 83,3 mln. Prawie o 3 mln bbl przestrzelona prognoza. W 2006 roku podobnie: IEA przewiduje na IV kwartał 86.4 mln, dzisiaj wiemy, że wynosił 84,1 mln. znowu - 2,3 mln przeszacowano.

Te błędy w szacunkach powodują, że OPEC jest coraz bardziej sceptyczny wobec prognoz Zachodu i żądań zwiększenia wydobycia, i swoją decyzją podniesienia kwot o 500 tys bbl jedynie sankcjonuje to, co już teraz wydobywano ponad kwoty. Dodatkowo obawia się recesji w gospodarce światowej i jest zachowawczy. Widocznie producenci ropy z OPEC pamiętają dramat z 97 - 98 roku, gdy poszli (głównie Arabia Saudyjska) w górę z wydobyciem, a w Azji już już zaczęła żniwo “azjatycka grypa”.
Ten scenariusz ciągle śni im się po nocach - nie chcą sprzedawać ropy po 8 $. Dlatego dzisiaj niechętnie i niekonsekwentnie ustępują przed zniecierpliwionym Zachodem, nie pomaga to ochłodzeniu gorączki rynków ropy.

Czy w końcówce 2007 r. będziemy świadkami szalonego wzrostu cen ropy do 100$? Na oczekiwania rynku (że popyt będzie duży) nakładają się spadki zapasów ropy w USA (ogłoszone także w środę). To owocuje mieszanką wybuchową, podnoszącą ceny prawie do 80 $/bbl (osiągnęły przez moment $79.29).

Jednak ta tendencja wzrostowa przeczy doświadczeniom z cenami ropy w ostatnich 3 latach. W ubiegłym roku wykres cen wyglądał tak:


W 2005 tak:
W 2004 wyglądały tak:

 

Byłby to pierwszy rok od trzech lat, gdy ceny wzrastałyby do końca roku. Może i tak się wydarzyć, ale to oznaczałoby, że rynek ropy zdominowała gorączka. Jak taka gorączka może się zakończyć? Ceny ropy przebijają 80 $ i Arabia Saudyjska pod naciskiem USA zwiększa wydobycie (nie pytając kolegów z OPEC o zdanie), bo jako jedyna ma naprawdę zapasy wydobycia, podczas gdy reszta wydobywa na pełny gwizdek. Napięcie będzie mniejsze, ceną lekko opadną.

Jeśli taki scenariusz zawiedzie - to w końcu sprawę załatwi recesja, czyli delikatniej się wyrażając - spowolnienie gospodarki światowej. Pytanie tylko, czy recesja zacznie się od USA?

Bowiem gwałtowny wzrost wydobycia trudno dziś zakładać. W poszukiwania zainwestowano ogromne pieniądze, ale ich efekty zawsze były i będą odłożone w czasie.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl