Orlen znowu chce przejąć Lotos
Który to już raz? Chyba czwarty, jak liczyć poważne próby przejęcia gdańskiej rafinerii. “Odwieczny” problem polskiego rynku, a raczej polskich polityków, rządzących sektorem. Przyjrzymy się zatem tej próbie. Jakie są tu najważniejsze argumenty Orlenu?
A. “Jeden silny narodowy gracz jest w interesie gospodarki i państwa”.
Uważam, że w interesie państwa nie leży tworzenie gracza tak mocnego, by musiał liczyć się z jego naciskami. Siła nacisku na politykę (wielkość, zaangażowanie w politykę międzynarodową, wielkość dochodów budżetu, lobbing własnych interesów) takich quasi-państwowych gigantów jest niebezpieczna dla państwa. Odporność struktur administracyjnych na naciski takich firm (i legalne i korupcyjne) jest niewielka. Państwo powinno unikać kreowania takich tworów, jeśli chce zachować zdrowe i sprawne struktury.
W interesie gospodarki jest zaś, aby paliwa były jak najtańsze, inaczej obciążają inne sektory gospodarki i zmniejszają ich konkurencyjność. A jak wiadomo - monopol kosztuje. Szczątkowa choćby konkurencja wytwarza jednak nacisk na obniżenie kosztów, racjonalizację zatrudnienia czy jakość usług. Nie jest z tym na polskim rynku najlepiej - po fuzji może być znacznie gorzej.
B. “Zagrożenie ze strony rosyjskich koncernów”
Taki sposób myślenia prowadził już do nabycia rafinerii w Możejkach i jest on błędny. Straty, które Orlen poniósł przez czysto polityczną decyzję wydania wojny rosyjskim firmom, są ogromne, zaś w przyszłości mogą być znacząco większe. Wielkość marż, którymi cieszą się polskie rafinerie, jest efektem współpracy gospodarczej z Rosją, a nie wojny ze wschodnim sąsiadem. Jeśli ta wojna będzie trwała - przełoży się na bliskie już umowy dostaw (czy ich brak przy zamknięciu rurociągu Przyjaźń” ) - podstawy polskiego boomu rafineryjnego zostaną podcięte. Warto więc zmienić filozofię interesów, gdyż zyski odnosi się nie z wojny przeciw komuś, ale ze współpracy korzystnej dla obu stron.
C. “Połączenie OMV i MOL”
Orlen, OMV i MOL - te trzy firmy konkurują w Centralnej Europie. Jednak po pierwsze ich regiony oddziaływania są różne - Orlen działa na północy, OMV i MOL na południu, głównie na Bałkanach.
Oczywiście ewentualna fuzja OMV i MOL-a zmienia układ sił w regionie, jednak warto przyjrzeć się podstawowym paramtrom rynkowym i finansowym, by odpowiedzieć na pytanie, czy kolejne aktywa rafineryjne są odpowiedzią na to wyzwanie. W podstawowych aktywach rynkowych Orlen jest porównywalny nawet z połączonymi firmami austriacką i węgierską. Ilość stacji: Orlen 2800 - OMV+MOL 3300. Moce rafineryjne: Orlen 30 mln ton - OMV+MOL 47 mln. Porównywalne, gdyż po takiej fuzji władze antymonopolowe z pewnością wymogą na OMV+MOL sprzedaż pewnych aktywów, żeby rynek CEE nie został zdominowany przez nowego giganta. Menedżerowie OMV, dążący do przejęcia MOL-a, otwarcie to przyznają. Można więc uznać, że aktywa rynkowe będą podobne.
Jednak Orlen odstaje znacząco od tych dwóch konkurentów pod względem parametrów finansowych. Pomimo liderowania jeszcze dzisiaj pod względem przerobu i sieci stacji - wyniki Orlenu są znacznie gorsze: EBITDA - OMV 3,6 mld$, MOL 2,5 mld$, Orlen+Możejki 1,7 mld$ (2006r). Podobnie jest w wartości aktywów i kapitalizacji: Orlen znacznie gorzej, mniej efektywnie wykorzystuje swoje rynkowe zasoby. Wniosek jest jeden - Orlen powinien lepiej zarabiać, pozbywać się aktywów przynoszących najmniejsze dochody (proponuję Możejki) i efektywniej gospodarować tym, co posiada. Straszenie, że “za tą fuzją stoją Rosjanie” nie zmienia faktu słabszej efektywności spółki i nie zwalnia z obowiązku znalezienie właściwego remedium, zamiast uciekać do przodu w kolejną akwizycję.
D. “Korzystniejsze zakupy ropy”
Myślałem że po zakupie Możejek nikt nie będzie się powoływał na ten argument, gdyż został on w tamtej transakcji doszczętnie skompromitowany. To nie ilość nabywanej ropy, ale układ sił między nabywcą a dostawcą jest kluczową sprawą. Przy Możejkach Rosjanie dowiedli, że mają przewagę, że mogą doprowadzić do poważnego pogorszenia sytuacji rafinerii. Taki argument działa bowiem jedynie wtedy, gdy sprzedający nie ma alternatywy. Rosjanie już ją mają i będą ją zwiększać. Rynek nabywcy przekształca się w rynek dostawcy. Taka argumentacja (podobnie ja punkt o “zagrożeniu ze strony Rosjan” ) wydaje mi się prowadzić do kolejnego nieszczęścia. Receptą na tańszą ropę jest poprawienie stosunków ze wschodnim sąsiadem, a nie próby nacisku na niego. W przypadku bowiem nacisku - Rosjanie mają kilka kart w zapasie (Chiny, nowy rurociąg “Przyjaźń-2″ ).
Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl
Ciąg dalszy nastąpi. W tej części odniosłem
się jedynie do argumentów przytoczonych w <a Rzeczpospolitej.

